niedziela, 12 grudnia 2010
Ubranie to coś, co jest w twojej głowie. Dlatego powinnaś być sobą i ubierać się w zgodzie z tym, kim jesteś.
Tak, tak! Nic na siłę! Skromna, spokojna, zachowawcza pasjonatka szarego stylu niechaj nie wciska się w krwiście czerwony kostium z lateksu. I na odwrót.
1. POZNAJ SAMĄ SIEBIE
Najważniejsze, żebyś wiedziała, jak masz wyglądać – co powinnaś pokazać, a co ukryć. Dlatego często przeglądaj się w lustrze. Mało kobiet o tym pamięta.
Nic dziwnego. W lustrze (zwłaszcza tym sklepowym) bardziej widać nasze kurołapki ;)
2. RUSZ GŁOWĄ!
Mój styl odzwierciedla wyobrażenie o typowej kobiecie z lewobrzeżnego Paryża. Ta kobieta zwraca uwagę na to, co się dzieje na świecie, w polityce, a także na ulicy, tuż obok niej. Ubranie to coś, co dzieje się w twojej głowie.
A głowa pełna fantazji...
3. PAMIĘTAJ O SILE CZERNI
Czerń to kolor, który czyni cuda. Szkicuje twoją sylwetkę niczym grafitowy ołówek.
Właśnie! Mimo iż w czerń wpisuje się uniwersalność, należy z nią uważać. Czasem warto zastapić ją równie (kto wie czy nie bardziej) dostojnym granatem, a i mniej mankamentów będzie widać.
4. DODAJ TROCHĘ BLASKU
Kocham akcesoria: buty, torebki, broszki, naszyjniki. Gdy masz na sobie małą czarną, błyszczący dodatek pozwoli podkreślić jej piękno i prostotę.
Nic dodać, nic ująć.
5. MIEJ W ZAPASIE UBRANIE AWARYJNE
Powinnaś mieć zestaw ubrań, w którym zawsze dobrze wyglądasz, szczególnie gdy jesteś zabiegana.
6. NAUCZ SIĘ SZTUKI PAKOWANIA
Zawsze w podróży mam ze sobą kilka długich marynarek w trzech kolorach: brązowym, czarnym i granatowym. Łatwo je połączyć ze spodniami.
Hm. No ja marynarek to w całej szafie mam ze trzy. Średnio lubię. Mea culpa?
7. POZWÓL MÓWIĆ SWOIM STOPOM
Uwielbiam ekstrawaganckie, kolorowe buty na bardzo wysokich obcasach. Piękne buty podkreślają twój wygląd i kreują styl.
Obcas niewątpliwie dodaje sylwetce atencji, ale nie należy zapominać o dobroczynnym obuwiu na niższej szpilce, słupku, koturnie itp. Choćby ze względu na wygodę.
8. UBIERAJ SIĘ DLA SIEBIE
Oczywiście moda ma znaczenie, ale według mnie ważniejsze jest to, jak żyjesz. Powinnaś być sobą i ubierać się w zgodzie z własną osobowością.
Ooo!
9. UWODŹ SWOIM STYLEM
Bycie sexy jest bardzo naturalne. To po prostu styl bycia. Możesz zdziałać cuda, wybierając właściwą długość ciucha lub kolor, który do ciebie pasuje.
Yyy, co to znaczy tak naprawdę "być sexy"??? To chyba względny slogan.
10. NIE SŁUCHAJ RAD INNYCH
I tu akurat tupnę nogą w ramach protestu. Należy słuchać rad innych! Oczywiście z dystansem i rozwagą. Rady selekcjonować! Mądrze stosować! Zwłaszcza osoby, które nie radzą sobie z wizerunkiem własnym, barbarzyńsko mieszają style, kolory, faktury, powinny choć raz skorzystać z opinii fachowców. Wyjdzie im to tylko na zdrowie. A zdrowie, jak wiemy, jest najważniejsze!
Czego i Państwu, i sobie życzę! :)
Z Sonią Rykiel polemikowała w kolorze pomarańczowym Prokrastynacja Stiepanowna ;)
A Sonia Rykiel wygląda tak. Na sukience:

wtorek, 07 grudnia 2010
Audrey Hepburn, Brigitte Bardot, Grace Kelly. Perły, apaszki, rozkloszowane spódnice, etole, toczki i tym podobne finezyjne nakrycia głowy. Lubię, szanuję, podziwiam.
Pewnie dlatego szeroko otwieram oczy, patrząc na tę sesję. Oprócz absolutnych walorów artystycznych, ma w sobie powojenny szyk.



Wiola Kowal w obiektywie Tamera Yilmaza - sesja dla tureckiej Marie Claire.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Zawsze kieruję się osobistą estetyką.
Nigdy wygodą.
W CV chyba powinnam to wpisywać jako wadę.

Twarda podeszwa i odcinający dopływ krwi w kończynach dolnych gumo-ściągacz. Po prawdzie to kupiłam je dla tegoż ściągacza! Tak mnie uwiódł ;)
piątek, 26 listopada 2010
Uwielbiam czekoladę. Gorzkiej nie tknę, mleczną wchłonę. Z naciskiem na milkę. W kostkach, jak i w płynie. Gdybym jednak dostała takie cudeńka, mój wątły charakter zostałby wystawiony na konkretną próbę ;)

Do nabycia w http://chocolissimo.pl/do/index.jsp
środa, 24 listopada 2010
Po prawdzie to nie mam zdania o katalogowo-wysyłkowych firmach ubraniowych. Często oglądałam - nigdy nie kupowałam. Aż tu tchibo do mnie napisało... i oczarowało jesienną kolekcją. Hm.. tchibo to kawa raczej dobra niźli stylowa produkcja odzieżowa. Mimo sceptycyzmu zamówiłam, bo mnie się kolekcja spodobała:

Urzekł mnie fason tego żakieciku, który jest połączeniem sportowego polaru ze "skórzanymi" wykończeniami. I kolor! Ten kolor! Czekoladowy brąz!
Natenczas czekam. Niech mnie niebiosa mają w opiece, bo za jakość tegoż nie ręczę :)
wtorek, 16 listopada 2010
Baba jak to baba - ma być w kuchni! Nie, to nie prowokacja, to sztuka. Ludyczna na domiar ;)

Szklanice można zanabyć tu O , a pojemniczek z wykałaczkami na allegro.
Dla wygładzenia tegoż pretensjonalnego tytułu dorzucam szczyptę liryki i na co te krzyki? ;)
Są w życiu dwie najświętsze sprawy, mieć swoją ziemię obiecaną i kubek własny mieć do kawy.

Da swidania, Tania ;)
poniedziałek, 15 listopada 2010
Notka dedykowana tym, którzy w szperaczych googlach szukając hasła matrioszka, trafiają do mnie. Powiedzmy sobie szczerze, czują się zawiedzeni. Klną w duchu, liczą do dziesięciu, mnie, czyli aŁŁŁorkę wysyłają na bambus. Ani jednej krasiwajej ruskiej baby u mnie niet! Dotychczas.
Zacznijmy więc wycieczkę matrioszkoznawczą od początku, bo jak wiadomo na początku był chaos, z którego... wyłoniła się matrioszka ;)
Matrioszki to bez wątpienia najbardziej tradycyjny element rosyjskiej kultury ludowej. Że drewniane, że kolorowe, że okutane chuściną, że baba z baby lub, jak kto woli, baba w babie, to każdy wie. Każdy też je widział. Choćby w cepeliach.
Na dzień dobry klasyka gatunku:

Zamysł projektanta matrioszek był pewnie taki, by stały, się prezentowały i ... rozmnażały ;) Ludzka wyobraźnia poszła jednak znacznie dalej, obsadzając te dostojne matrony w innych rolach. Ale o tym w następnym odcinku.
Pozdrawiam i proszę o matrioszkowe inspiracje, Z poważaniem, Prokrastynacja Stiepanowna ;)
niedziela, 14 listopada 2010
Obejrzałam się dzisiaj w szybie wystawowej. Słabo było/jest (niepotrzebne skreślić). Wizualnie słabo jak dawno już nie. Włos zmierzwiony, lico blade, pod oczami podkówki koloru zdrowej oberżyny, postura przygarbiona jak u baby z kawału, co się skrada do doktora.
Sfotografowałam witrynę toteż.

O ile dostojna matrona z lewej może budzić ambiwalentne uczucia, tak kobieta w czerni to absolutne uosobienie klasy. Przystanęłam na dłużej, ukradkiem zrobiłam jej zdjęcie i odeszłam, wodząc za nią wzrokiem pełnym podziwu.
__________________________________________________________
Miejsce: sklepo-komis z duszą przy ul. Wita Stwosza we Wrocławiu.
czwartek, 11 listopada 2010
Ja rozumiem, moda. Ja rozumiem, starcie francuskiego luksusu ze szwedzkim pop-stylem. Ja rozumiem, wydarzenie przełomowe. Ale żeby aż tak wrzało w tej całej machinerii? Donosi o tym lokalna prasa, ogólnopolskie radio i telewizja CNN. Nawet okoliczne sójki, zamiast szykować się za morze, latają i ćwierkają. (Proszę mi nie mówić, że ćwierkają tylko wróble!) ;)
http://www.groszki.pl/groszki/51,95942,8616916,Lanvin_dla_H_M___cala_kolekcja_i_ceny_.html
http://www.zeberka.pl/art.php?id=10455&b=1
A mnie, za wyjątkiem kilku ubrań, najbardziej podoba się ich wieszak. O!

środa, 10 listopada 2010
Owszem, bury, ponury, dżdżysty, w dotyku oślizły jak maślak, ale przynajmniej szczery w intencjach. W przeciwieństwie do przełomowego września czy quasi złoto-polsko-jesiennego października. Jest listopad = jest więc zimno i liście spadają z drzew, na czym wyraźnie traci krajobraz oraz nasze samopoczucie ogólne.
Dla poprawy kolorytu własnego - antidotum:

rajstopy - gatta, kolor musztardowy (19,90) podkolanówki palczaste - domokrążca (19,90) kończyny własne (bezcenne) ;)
|
|